* POV's Alexandra*
6.30. O tej wlasnie godzinie zadzwonił jakże mój kochany budzik. Czujecie ten sarkazm?
Jak co ranka rzuciłam tym chujem o podłoge. O dziwo tej gnojek dalej jest w jednym kawałku. Ugh... zabiję kiedys tego kogos kto wymyslił
tego typu gówna :') Zwlekłam się z łóżka jak dżdżownica i podeszłam do szafki po mojego przyjaciela. Telefon. Jakże okrutny byłby
swiat bez tego wynalazku. Jak mówiłam, tak zrobiłam. Wzięłam telefon i udałam się z powrotem do łóżka. Sprawdziłam wszystkie
social media, na których mam konto. Nic ciekawego. Tylko powiadomienia typu ''dodała post w grupie...'', ''skomentowała post w
grupie...'' ble ble ble.
*~*
7.40. Pora się zbierać do piekła zwanego ''szkoła''. Wstałam (czyt. spadłam) z łóżka i podeszłam do szafy. Fascynujące... Wybrałam
ciuchy na dzisiaj bla bla bla. Poszłam do łazienki zrobić poranną rutyne bla bla bla. Gdy umyłam się, uczesałam, ubrałam i pomalowałam
postanowiłam zejsc na dół zjesc sobie jakies sniadanie. W końcu to najwazniejszy posiłek dnia... mhmm.. kolejny sarkazm tego dnia.
*~*
A tak w ogóle, Hej! Jestem Alexandra i mam 15 lat. Nie lubię jak mówi się do mnie Ola, wolę Alex. Uwielbiam nutelle. Nienawidzę
Bad Boy'ów i szczeniaczków. Tak, wiem. Jestem okropna. Mam długie do pasa, brązowe włosy, ale kogo to obchodzi?
*~*
Zjadłam jakże kaloryczne płatki czekoladowe z mlekiem i udałam się do swojego królestwa (czyt. mojego pokoju aka burdelu).
Spakowałam książki, które będą potrzebne mi na dzisiejsze zajęcia. Oczywiscie prace domową odrobiłam, przecież taka pilna
uczennica ze mnie. I proszę państwa oto mamy trzeci sarkazm tego dnia. Brawa dla panny Alexandry Black.
Gdy spakowałam już wszystkie potrzebne mi przybory typu : piórnik (i oczywiscie ksiązki, zeszyty) zarzuciłam swój plecak na ramię i
wyszłam z pokoju zamykając go na klucz. Nie lubię jak ktos grzebie mi w rzeczach czy cos.
Zeszłam na dół, ubrałam swoje Air Forcy i wyszłam z domu. Byłam ubrana w czarny podkoszulek i czarne rurki z dziurami ale na dworze
było dosc ciepło jak na początek października. Aż dziwne.
*~*
Lekcje dzisiaj mineły dosyć spokojnie. Po za tym, że (znowu) podrywał mnie pewnien dupek o imieniu Leondre. Nienawide typa.
Uważa się za mega ciacho, bo leci na niego każda laska w szkole. Przepraszam, każda oprócz mnie. Ja nie widze w nim nic oprócz
zapatrzonego w sobie dupka. Ugh... na samą mysl o nim mam ochotę walnąc pięscią w sciane.
Wracając ze szkoły do domu zgadnijcie na kogo wpadłam. No na kogo? No oczywiscie ze na Devries'a.
-A kogo my tu mamy?- powiedział podnosząc się z ziemi i podając mi rękę, żeby pomóc mi wstać.
Zignorowałam to i wstałam o własnych siłach podnosząc swój plecak i odrzepując się z kurzu. Próbowałam odejsc ale brunet zastawiał
mi drogę.
-Spierdalaj mi z drogi a dożyjesz więcej niż 15 lat.- warknęłam.
-Naughty Girl. Takie lubię najbardziej- powiedział przygryzając wargę.
-Mówiłes cos?- powiedziałam udając, że nie słyszałam tego co powiedział pare sekund temu.
Chłopak nie odpowiedział nic tylko odszedł. No i dobrze zrobił. Czasami mam ochotę wydrapać mu oczy.
***
A więc o to zaczynamy FanFaction o Leondre Devries'ie z Bars and Melody! Jupi ja jej, cieszmy się i radujmy. Taki smieszek ze mnie hihihihihi. Dobra mniejsza. Wali mi na głowe (z resztą jak zawsze) nie zwracajcie na to uwagi. :)
Rozdziały będą pisane różnie. Czasami swa razy w tygodniu, czasami raz w tygodniu, a czasami nawet raz w miesiącu. To już wina mojego lenistwa :D no chyba ze zmotywujecie mnie w komach :3 XD
No to ten...to na tyle :D
Jutro dodam 25 faktow o mnie :)
Do napisania!
~Mrs. Lenevries
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz